Wiersze znanych
Sortuj według:
Rej Mikołaj Izabela, krolowa ...
Izabela z narodu zacnego polskiego,
Dziewka onego króla, Zygmunta sławnego,
Potym była została węgierską królową,
A wiele światem trzęsła w młodości swą głową.
Króle, zacni książęta, a snadź i pogani
Mieli z nią pracej dosyć, dziwna była pani.
Ale jako dawno brzmią stare przypowieści,
Przedsię na cienkiej nici ten rozum niewieści.
Dziewka onego króla, Zygmunta sławnego,
Potym była została węgierską królową,
A wiele światem trzęsła w młodości swą głową.
Króle, zacni książęta, a snadź i pogani
Mieli z nią pracej dosyć, dziwna była pani.
Ale jako dawno brzmią stare przypowieści,
Przedsię na cienkiej nici ten rozum niewieści.
Rej Mikołaj Kardynali, biskup...
Wierz mi, że tam niemało rozmaitych stanów,
Królów, książąt rozlicznych, nawięcej kapłanów.
Są też jacyś prałaci w bireciech czyrwonych,
Co je tam kardynały zwano w kraj och onych,
Co tych waszych papieżów pomocniki byli,
Aleć wierę tam u nas barzo pomylili.
Są też drudzy w kołpacech jako Tatarowie,
Z dwiema rogi na głowie, by dzicy kozłowie.
Ci nie wiem, co za urząd też tam u was mają,
Aleć wierę tam u nas nic o nie nie dbają.
Są też jacyś kuglarze z powrozy, z kukłami,
Co my je sobie prawie tam za błazny mamy.
A podobno i u was tenże urząd mają,
Bo rozumiem, dla tego łbów im przystrzygają.
A rozmaicie chodzą w tym kuglarstwie wszyscy,
Czarni, biali, a drudzy szarzy jako wilcy.
A wierz mi, że się barzo rad w nich nasz król kocha,
Bo w każdym dziwna sprawa, a postawa płocha.
To też słyszę, szarańcza na was chytra była,
A tak z prosta wiele wsi u was wyłudziła.
Noszą jakieś tabliczki a gałki na sznurze,
A krzyżyki miewają drudzy na kapturze.
Ale im nie pomogą nic ony krzyżyki,
Barzo przykro kukłają u nas ty nędzniki.
A co inych dziwaków! Kto by je pamiętał!
Wiem że gdybyś je uźrzał, i sam byś się lękał.
Ano im wiszą brzuchy z onymi podbrodki,
Co je tam wytuczyli snadź waszymi snopki.
Każdy w różnym ubiorze, a w dziwnym birecie,
W koszkach, w komżach, w płaszczykach, jako je tam wiecie,
A u pasa im wiszą jakieś wijatyki.
Ano snadź było lepiej pilnować motyki,
Niżli Boga i ludzi tu na świecie błaźnić,
A onę świętą prawdę rozmaicie drażnić,
A W pocie czoła swego pracej swej używać,
A jako Pan rozkazał, tak się zachowywać.
Albo jeśli który miał zostać w tym urzędzi,
pilnie się było dzierżeć Pańskiej wole] wszędzie.
Rej Mikołaj Koniecpolscy
Koniecpolskim acz nazbyt nie zbywa urody,
Ale dobroć - tę by mógł kłaść snadź i na wrzody.
Co mówią o gołąbioch, iż żółci nie mają,
Aleć i ci nie barzo się ją przesadzają.
A bodaj się gdziekolwiek rodziło to ziele,
Co by nam takich ludzi namnożyło wiele.
Pewnie by prokura ci nie barzo potyli,
Gdybychmy takich wszyscy obyczajów byli.
Ale dobroć - tę by mógł kłaść snadź i na wrzody.
Co mówią o gołąbioch, iż żółci nie mają,
Aleć i ci nie barzo się ją przesadzają.
A bodaj się gdziekolwiek rodziło to ziele,
Co by nam takich ludzi namnożyło wiele.
Pewnie by prokura ci nie barzo potyli,
Gdybychmy takich wszyscy obyczajów byli.
Rej Mikołaj
Ksiądz jeden, iż jeść nie mógł, do cieplic pojechał,
Jeden dobry towarzysz drogę mu zajechał.
Wziął go z sobą do domu, za to mu ślubując,
Iż w rychłe lepiej miał jeść, u niego nocując.
Zamknął go na swój pokój, jeść mu nic nie dawał.
Ksiądz, acz nierad, chcąc być zdrów, tak na tym przestawał.
Po kilka dni jął wołać: "- Prze Bóg! Jeść mi dajcie!
A już mię w tym więzieniu dłużej nie trzymajcie!"